29 marca 2016

Rozmowa z Robertem Ogórem, prezesem AMBRA S.A. ukazała się 25 marca 2016 w dzienniku Rzeczpospolita.

W 2015 r. wydatki Polaków na cydr zwiększyły się o ponad 40 proc. W tym roku będzie podobnie?

Jesteśmy ostrożni, ale nadal zakładamy, że będzie to wzrost dwucyfrowy. Od września do listopada 2015 r. sprzedaż cydru zmalała, licząc rok do roku, co było dużym zaskoczeniem. Pierwsze dwa miesiące 2016 r. pokazały już jednak wyraźne zwyżki i uważamy, że tak powinno być także w kolejnych miesiącach.

Nie obawia się pan, że cydr okaże się napojem zaledwie kilku sezonów...

Nie widzę oznak tego, aby cydr miał być przejściową modą w Polsce. Z badań rynkowych wynika, że nasz Cydr Lubelski, na który przypada połowa sprzedaży cydrów w naszym kraju, ma coraz więcej lojalnych konsumentów.

Jak wyobraża pan sobie rynek cydru za kilka lat?

Cydr ma potencjał, aby jego roczna sprzedaż stanowiła nawet 2 proc. sprzedaży piwa, co stanowi na dziś blisko 80 mln litrów. To daje duże możliwości dalszego rozwoju, bo na razie jest to zaledwie 0,3 proc. Trudno jednak przewidzieć, kiedy tak się stanie. Cydr to wciąż młoda kategoria napojów, znana Polakom znacznie krócej niż nie tylko piwo czy wódka, ale nawet whisky.

Jaką strategię macie dla Cydru Lubelskiego?

Chcemy wykorzystać bogactwo polskich jabłek i rozwijać cydry jednoodmianowe, jak Cydr Lubelski z antonówki, który wprowadziliśmy na rynek w ubiegłym roku. Ponadto, wzorując się na tradycjach winiarskich, zamierzamy urozmaicać i wzbogacać produkcję cydru, np. modyfikując procesy fermentacji, filtracji czy dojrzewania. Wierzymy, że nadal wiele da się zrobić, bazując na tradycyjnych metodach produkcji. Ma to dla nas tym większe znaczenie, że tylko tak uda się wypromować polski cydr wysokiej jakości, który może odnieść sukces eksportowy. Nie da się tego dokonać, konkurując np. ceną z cydrami wytwarzanymi na masową skalę przez globalne koncerny.

Kiedy mogą się pojawić kolejne nowości?

Jesienią, czyli po najbliższych zbiorach jabłek. W najbliższych miesiącach będziemy się skupiać na działaniach rynkowo-promocyjnych.

Nadal sprzeciwia się pan reklamie cydru?

Na polskim rynku w ostatnich latach rosła konsumpcja wina, whisky, a ostatnio piw regionalnych. Wszystko to bez reklamy, a nawet - jak w przypadku piw regionalnych - wręcz wbrew ogromnej reklamie piw koncernowych. Reklama zatem nie tworzy rynku, a w przypadku cydru może jedynie popsuć jego jakość, dając pierwszeństwo produktom koncernowym. Producenci polskiego cydru na pewno na tym nie wygrają.

Jakie macie plany eksportowe dla cydru?

Prowadzimy już wstępne rozmowy z kilkoma zagranicznymi kontrahentami. Wyjście za granicę będzie jednak możliwe, gdy Cydr Lubelski zacznie na siebie zarabiać. Na razie skupiamy się na rozwijaniu sprzedaży w kraju. Jakie rynki was interesują? Europa Zachodnia oraz Skandynawia. Planujemy systematyczne i powolne budowanie pozycji za granicą, czyli wchodzenie na jeden rynek rocznie. Chcemy eksportować produkt markowy, a nie rozlewać cydr na zlecenie.

W 2015 r. po raz pierwszy w Polsce sprzedaż prosecco przekroczyła 1 mln butelek. W tym roku popyt na nie ma szansę nadal rosnąć.

Robert Ogór

W 2015 r. ożywiło się tempo, w jakim rośnie sprzedaż win stołowych, czyli klasycznych win gronowych. Jakie są dla nich perspektywy?

Nadal uważamy, że w najbliższych latach sprzedaż win stołowych w Polsce ma szansę rosnąć co najmniej 5 proc. rocznie. Oznaką powrotu do normalności jest fakt, że po okresie szybkiego rozwoju sprzedaży win w dyskontach swoje udziały rynkowe zaczęły odbudowywać małe sklepy. Stało się tak m.in. dlatego, że zaczęły się one konsolidować, czego przykładem może być sieć Żabka. To sprawia, że mają większą ofertę win i są bardziej konkurencyjne cenowo.

Jaki potencjał mają wina musujące, których sprzedaż napędziło ostatnio prosecco?

W 2015 r. po raz pierwszy w Polsce sprzedaż prosecco przekroczyła 1 mln butelek. W tym roku popyt na nie ma szansę nadal napędzać sprzedaż całego segmentu win musujących, o ile nie dojdzie do znacznego wzrostu cen. Ryzyko takie istnieje, ponieważ popyt na prosecco rośnie nie tylko w Polsce.

Czy m.in. z powodu osłabienia złotego importowane wina mogą zdrożeć?

Obecnie nie widzimy podstaw do podnoszenia cen. Na korzyść takich firm jak nasza przemawia także fakt, że wiele sieci handlowych w Polsce prowadzi własny import. Będzie więc łatwiej z nimi negocjować, gdy spełni się czarny scenariusz. O tym jednak, oprócz kursu złotego do euro, zdecydują tegoroczne zbiory winogron. Jakie będą ostatecznie, przekonamy się za kilka miesięcy.

Powstaną kolejne sklepy Centrum Wina?

Ostatnio otworzyliśmy nasz pierwszy sklep w Bydgoszczy i mamy w planach dwa kolejne: w Katowicach i na warszawskiej Białołęce. Termin ich otwarcia zależy od startu centrów handlowych, w których będą działać. Nie wykluczamy, że śląska placówka ruszy jeszcze w tym roku kalendarzowym. Plan minimum to jedna nowa placówka rocznie przez najbliższe trzy lata.

Będziecie otwierać sklepy niezależnie od galerii?

Koncentrujemy się na centrach handlowych w dużych miastach. Na tym etapie rozwoju rynku wina w Polsce efektywność takich placówek jest nadal wyższa - mimo wyższych kosztów, np. czynszów - niż w przypadku sklepów, do których wchodzi się wprost z ulicy. W Centrum Wina wyjątkiem jest sklep przy naszej warszawskiej siedzibie, który jest naszą wizytówką, oraz punkt przy ulicy Świętojańskiej w Gdyni, który zarabia szczególnie dobrze latem, dzięki turystom. 

Źródło: Rzeczpospolita B, 2016-03-25, autor: Beata Drewnowska

Serwis ambra.com.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”. więcej