30 września 2015

Z Robertem Ogórem, Prezesem Zarządu AMBRA S.A. rozmawia dziennikarz Dziennika Wschodniego Paweł Puzio,

Statystyczny Litwin rocznie wypija 5,7 litra cydru, Anglik 20 litrów, a Polak 0,25 litra. Czy pana zdaniem cydr w Polsce osiągnął już sukces?

- Jeszcze trzy lata temu jedynie niewielka garstka Polaków słyszała o cydrze, dlatego popularność i zainteresowanie, jakim dzisiaj cieszy się cydr jest już dużym sukcesem. Wybór Polaków, którzy coraz chętniej świadomie sięgają po polski cydr naturalny jest znaczącym kapitałem startowym dla tej młodej kategorii. Wierzymy, że to dopiero początek. 

Jakie zmiany należy wprowadzić w ustawie winiarskiej, bo cydr opisuje właśnie ten akt, aby pod kątem prawnym miał równe szansę z winem czy piwem? Istotą tej „cydrowej" regulacji było uchwalenie - wzorem innych krajów - w miarę uproszczonych przepisów dotyczących produkcji napojów niskoalkoholowych przez lokalnych producentów, sadowników, tak by powstały regionalne cydrownie?

- Wprowadzona w 2013 roku regulacja zrównała jedynie stawkę akcyzy na cydr ze stawką piwną. Nie zostały jednak uregulowane dwie fundamentalne kwestie, decydujące o szansie rozwoju i sukcesie polskiego cydru. Po pierwsze: potrzebujemy definicji cydru, chroniącej i promującej cydr naturalny. Jest to warunkiem stworzenia polskiego unikalnego produktu jakościowego, a w przyszłości: międzynarodowej marki. Tymczasem ustawa nie rozróżnia cydru naturalnego od tanich produktów wytwarzanych z koncentratów. Po drugie: naturalnym środowiskiem rozwoju produktów regionalnych są ci, którzy uprawiają surowiec, w przypadku cydru: sadownicy. Tak, jak rozwój renomowanych win opiera się na winiarzach uprawiających winoroślą. Tymczasem produkcja sadownicza obciążona jest takimi samymi restrykcjami i biurokratycznymi wymogami, jak produkcja wielkoprzemysłowa, co dla większości sadowników stanowi barierę nie do przeskoczenia. Potrzeba zatem pilnych ustawowych uproszczeń produkcji cydru przez sadowników.

Do Polski „wlewa" się rzeka cydru robionego z koncentratu jabłkowego. Czy pana zdaniem na etykiecie powinna być zamieszczona informacja, czy cydr powstaje z koncentratu czy też ze świeżego soku jabłkowego? Idąc dalej, czy „cydr" z koncentratu powinien być dopuszczony do sprzedaży?

- Jeżeli Polska ma wykorzystać bogactwo różnorodności i jakości polskich jabłek w postaci polskiego, rozpoznawalnego cydru, to produkcja i sprzedaż cydru wytwarzanego z koncentratu, który niszczy wszelkie cechy owocu zastępując je sztucznym, ujednoliconym aromatem, stoi w sprzeczności z interesem gospodarczym Polski. Jest wiele krajów, również europejskich, które posiadają regiony uprawy jabłek i tradycyjnej produkcji cydru, gdzie dopuszczone są tylko cydry naturalne, wytwarzane ze świeżego soku. Byłoby dziwne, gdyby akurat w Polsce, kraju o strategicznej roli jabłka, tak nie było.

Jesteście jednym z głównych sponsorów zacydrowanych.pl. Jednym z sztandarowych punktów programu zacydrowanych.pl jest organizacja sieci 100 lokalnych cydrowni. Jaki ma w tym interes Ambra, duży producent cydru?

- Wizja polskiego cydru zakłada uruchomienie infrastruktury naturalnego środowiska producentów powiązanych z uprawą. Można to nazwać naturalnym fermentem, na którym, tak jak we wszystkich znanych regionach renomowanych produktów regionalnych, to właśnie różnorodność małych producentów kształtuje i rozwija recepturę produktów regionalnych. Nic nie jest w stanie zastąpić tej różnorodności, a już na pewnie nie istnienie jednej dużej firmy jaką jest Ambra. Pewnego dnia i my skorzystamy z inspiracji, jaką dostarczą nam sadownicy. Ambra ma długoterminowy i strategiczny cel w powstawaniu żywego środowiska producentów polskiego cydru naturalnego. Żadna dobra firma nie powinna tego mylić z krótkowzrocznym oportunizmem biznesowym.


Serwis ambra.com.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”. więcej