25 lutego 2016

Wokół dekantowania wina narosło wiele mitów, a sama czynność uznawana jest za jeden z najtrudniejszych rytuałów sommelierskich. Zupełnie niepotrzebnie! Jest to operacja niezwykle prosta i ukierunkowana na dwa najważniejsze zadania: oddzielenie wina od osadu oraz napowietrzenie trunku.

Dawno temu, kiedy win nie poddawano jeszcze filtracji i klarowaniu, a znajdujący się w nich osad u nikogo nie wzbudzał gwałtownego bicia serca, dekantacja była tak ważnym etapem, jak samo odkorkowanie butelki. Dziś zdecydowana większość młodych win jest filtrowana i klarowana, więc możemy cieszyć się przejrzystym winem od ręki.

Jeśli jednak jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami starego wina, w którym jest osad i właśnie nadchodzi ten upragniony moment odkorkowania butelki, warto się do tego przygotować.

Po pierwsze wskazane jest, by wino na kilka godzin ustawić w pionie, żeby cały osad opadł na dno butelki. Następnie należy uważnie przelewać wino do karafki aż do momentu, gdy zanieczyszczenie pojawi się w okolicy szyjki butelki. I tyle! Opowiadania o zapalonej świecy miały zastosowanie przed erą elektryczności. Obecnie świecę możemy potraktować jedynie jako teatralny rekwizyt.

Kolejnym zadaniem dekantacji jest napowietrzenie wina. Niektóre wina po wielu latach leżakowania w butelce wydają się nieco „zamknięte” i potrzebują kontaktu z powietrzem, by uwolnić cały swój aromat. Napowietrzenia mogą wymagać też niektóre młode wina dojrzewające przez dłuższy czas w beczce. Zaraz po otwarciu charakteryzują się one intensywnym zapachem drewna. Dekantacja pozwala na ewolucję aromatu na bardziej owocowy.

Warto jednak pamiętać, że większość win przeznaczonych do codziennej konsumpcji nie wymaga przelewania do karafki. Czynność ta w żadnej mierze nie poprawi ich walorów smakowych.



Autor: Tomasz Potrzebowski

Serwis ambra.com.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”. więcej