15 października 2019

Gdy spojrzałem na moje ostatnie wpisy na blogu, zaniepokoiłem się, że robię się monotematyczny – o Porto piszę dość często. Z drugiej strony, tyle fajnych i ważnych rzeczy teraz dzieje się w tym regionie, że nie sposób o tym nie wspomnieć.
Poza tym, muszę przyznać, że uwielbiam to wino, więc siłą rzeczy nie mogę ignorować go w swoich publikacjach.
Zatem dzisiaj znowu będzie o Porto.

Pod koniec kwietnia pisałem, że tej jesieni pojawi się w Polsce, wyczekiwane przeze mnie, rocznikowe porto z 2017 roku. Nastała jesień, a ja miałem przyjemność współprowadzić kolację, na której zaprezentowane zostały wina z tego rocznika - Graham’s  Vintege Port 2017 oraz Graham’s ‚Stone Terraces’ Vintage Port 2017.
Dla urozmaicenia wieczornego spotkania, trunki te zostały skonfrontowane z dwoma rocznikowymi winami, wypuszczonymi na rynek ledwie dwanaście miesięcy wcześniej. Do porównawczej degustacji stanęły zatem Graham’s  Vintege Port 2016 oraz Quinta de Roriz Vintage Port 2016.


Co różni zatem oba roczniki? Słowo klucz w tym przypadku to intensywność.
Rok temu, na premierze Vintage 2016, wydawało mi się, że moc smaku i aromatu jest na wręcz  nieosiągalnym dla innych win z tej kategorii poziomie. Dzisiaj już wiem, że tylko mi się tak wydawało. Graham’s Vintege Port 2017 to wino turbodoładowane, które wręcz eksploduje i ucieka z butelki.
W swej ekspresji jest niemal nie do zatrzymania. Jest tak niesamowicie skoncentrowane, że próbując go, byłem przekonany, iż piję kilkakrotnie odparowaną esencję.
Graham’s ‚Stone Terraces’ Vintage Port 2017 jest nieco, ale tylko nieco, bardziej wstrzemięźliwe. Odrobinę bardziej stonowane i eleganckie. Jednak są to niuanse, które przy takiej intensywności smaku ledwie się zauważa.
Dzisiaj ta „nadaktywność” wina jest dla mnie lekko przytłaczająca, a może i trochę mnie przeraża, ale gdy pomyślę sobie, jak to wino może smakować za 30, 50 a może i 100 lat, to aż ciarki mnie przechodzą. Ono bezapelacyjnie będzie genialne.

W tym miejscu warto również słów kilka wspomnieć o samym wieczorze. W trakcie kolacji udowodniliśmy, że Porto, mimo że słodkie, nie jest jedynie winem deserowym.
Szef Kuchni restauracji Drukarnia Smaku Cristina, przygotował doskonałe dania, które z rocznikowym Porto smakowały wybornie.

Smażone foie gras z gruszką, pierś z kaczki z musem pomarańczowym i marchewką, a także stek z antrykotu to dania, które genialnie komponują się z mocną strukturą i intensywnym smakiem rocznikowego Porto.

Już na koniec- jeśli szukacie wina, które chcielibyście kupić, przy okazji nie wydać na nie majątku i otworzyć za 50 lat, to gorąco polecam Graham’s Vintege Port 2017! Jak będziecie je otwierać to nie zapomnijcie mnie zaprosić.

Zobacz więcej zdjęć

Autor: Tomasz Potrzebowski, blog Z PASJI DO WINA

Serwis ambra.com.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”. więcej