W Distillers Limited uwielbiamy odkrywać nowe lądy w poszukiwaniu niewielkich, niezależnych producentów alkoholi mocnych. Swoją pasją dzielimy się z klientami. W maju, na jeden wieczór, wspólnie przenieśliśmy się do gorącego Tel Avivu, by spróbować niezwykłych izraelskich destylatów.
300
słonecznych dni w roku i tętniące życiem miasto to idealny przepis na wakacyjny
wypad. Z jednej strony wielowiekowa historia, z drugiej nowoczesna
architektura, ciepłe morze, niekończące się plaże i fantastyczne jedzenie. Do
spisu atrakcji dodajemy jeszcze destylarnię - Milk & Honey. To pierwsza w
Izraelu destylarnia produkująca whisky single malt. Założona w Tel Avivie
gorzelnia jest prężnie działającą manufakturą, która oprócz świetnych maltów
tworzy równie spektakularny gin. W maju jej przedstawiciel - Tal Chotiner,
odwiedził nas w Warszawie. Zgodnie z filozofią Distillersów na wspólną kolację
z Milk & Honey zaprosiliśmy naszych klientów. „Mocny” wieczór spędziliśmy w
Restauracji Baczewskich.
Tal Chotiner z wielką pasją opowiadał o technikach produkcji i Tel
avivskim klimacie, który w cudowny sposób przyspiesza dojrzewanie
destylatów - angel share (ilość wyparowanego destylatu) jest tam na
poziomie 10% rocznie! Mnie jednak najbardziej zaintrygowały dwa projekty
związane z leżakowaniem whisky w beczkach.
W pierwszym
przypadku dębowe beczki wypełnione destylatem przechowywane są na dachu
hotelu, który znajduje się w bardzo głębokiej lądowej depresji, prawie
400 metrów poniżej poziomu morza. Temperatura osiąga tam 50 stopni
Celsjusza, w związku z czym „działka dla aniołów” jest dość pokaźna, bo
wynosi aż 50% w skali roku. Parę miesięcy w takich warunkach wpływa na
destylat w ten sam sposób, jak kilkuletnie dojrzewanie w szkockim
klimacie!
Drugi projekt to finiszowanie whisky w beczkach, w których początkowo dojrzewało wino wytworzone z owoców granatu!
Te
innowacyjne przedsięwzięcia najlepiej pokazują, jak pomysłowi są
Izraelczycy. Czy odniosą sukces? Pokaże przyszłość. My skoncentrowaliśmy
się na produktach już dostępnych. Podczas degustacji Distillers Limited
spróbowaliśmy ich w towarzystwie czterech dań.
Wieczór otworzyła sałatka z owocami morza z cytrusowym dressingiem połączona z M&H Levantine Single Malt Gin. Ten oryginalny gin powstaje na bazie destylatu ze słodu jęczmiennego, dokładnie tego samego, który wykorzystywany jest przy produkcji whisky. Składniki do produkcji Levantine Gin pochodzą ze słynnego targu Levinsky, znajdującego się 2 km od destylarni. Są to: skórka z cytryny, pomarańcza, rumianek, cynamon, czarny pieprz, zatar i oczywiście jałowiec.
Kolejnym daniem był grillowany sandacz z marynowanym koprem włoskim, połączony z M&H Levantine Oak Aged Gin. Ten produkt to nic innego jak podstawowy Levantine Gin, który przez cztery miesiące dojrzewał w dębowych beczkach po czerwonym winie. Intensywny, owocowo-dymny smak świetnie zagrał z grillowaną rybą.
Danie główne to Beef Wellington - polędwica wołowa zawinięta w ciasto francuskie i podana ze szparagami. Tego dania próbowaliśmy jej z M&H Young Single Malt. Destylat, który przez dziesięć miesięcy dojrzewał w beczkach po Bourbonie, czerwonym winie i w świeżych dębowych beczkach, jest jak na swój młodzieńczy wiek przyjemnie złożony i zrównoważony zarazem. Dla mnie było to najbardziej udane połączenie alkoholu z jedzeniem tego wieczoru.
Podczas finału kolacji smażony kozi ser z miodem i figami wzbogacił M&H New Make Single Malt. To młody, bezbarwny destylat, który jest podstawą każdej whisky. Nie został on jeszcze wlany do dębowej beczki. New Make pozwala więc poczuć słodki smak słodu jęczmiennego, a także odznacza się delikatnym aromatem pianek cukrowych i ziół. Słodki i jednocześnie świeży smak alkoholu był dobrym uzupełnieniem deseru. Bardzo ciekawe połączenie.
Kolacja z Talem Chotinerem była wspaniałą okazją do poznawania smaku izraelskich destylatów. Teraz mam już pewność, że Tel Aviv to miasto mlekiem, miodem i whisky płynące!
Autor: Tomasz Potrzebowski, sommelier Centrum Wina, autor bloga Z PASJI DO WINA