18 stycznia 2021

Nie, to nie będzie tekst o podstawach winiarstwa, ani elementarz młodego winemakera. To bardziej mroczna wizja świata, która kilkanaście lat temu popularyzowana była przez Amerykanów.

Chardonnay to bez dwóch zdań jeden z najbardziej popularnych szczepów winogron na świecie. Każda historia ma swój początek- ta zaczyna się we francuskiej Burgundii. To stamtąd pochodzą najbardziej pożądane i najdroższe wina. Chardonnay to również jedna z trzech podstawowych odmian wchodzących w skład szampańskiego kupażu oraz jedyny składnik prestiżowego szampana blanc de blancs.

W pewnym momencie winogrono to trafiło również do Kalifornii, gdzie stało się najważniejszą białą odmianą. Początkowo Amerykanie bezgranicznie zakochali się w chardonnay, jednak po pewnym czasie uczucie zaczęło wygasać…

Kilkanaście lat temu w Stanach Zjednoczonych popularność win ze szczepu chardonnay była niesamowita. Chardonnay gościło niemal na każdym stole i w każdym domu. Wydawało się, że inny świat nie istnieje.

Proces ten zaczął się w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. 24 maja 1976 roku kilku kalifornijskich winiarzy zaledwie w parę chwil zostało gwiazdami światowego winiarstwa.
Stało się tak za sprawą degustacji paryskiej, w której wybitni francuscy znawcy win porównywali francuskie trunki z Bordeaux i Burgundii z tymi z Kalifornii. Wyniki degustacji okazały się prawdziwą niespodzianką. Wśród win czerwonych cabernety z Napa zostawiły w pokonanym polu najlepsze bordoskie wina klasy grand crus, zaś kalifornijskie Château Montelena Chardonnay rocznik 1973 wyszło zwycięsko z konfrontacji z białymi burgundami.

Bez wątpienia dla amerykańskich winiarzy był to powód do dumy i dodatkowy bodziec do zwiększenia produkcji win z tego szczepu.

Sukces chardonnay za oceanem nie trwał jednak wiecznie. Konsumenci i miłośnicy wina zmęczeni bezustannym proponowaniem im win z tej odmiany, zaczęli się w końcu buntować. Wtedy to powstał społeczny ruch ABC - anything but chardonnay. Wszystko, byle nie chardonnay miało przekonać miłośników wina, że życie poza chardonnay jednak istnieje i warto próbować nowości. Tak naprawdę próbować wszystkiego oprócz win z tego szczepu.

Ja jeśli miałbym wybrać jeden, jedyny biały szczep winogron, który miałby być uprawiany na naszej planecie, to bez wahania wybrałbym właśnie chardonnay. Kocham go za jego plastyczność i uniwersalność. Życie bez szampana, beczkowanego białego burgunda, czy eleganckiego Chablis byłoby niezwykle smutne. Mam nadzieję, że mroczny scenariusz świata bez chardonnay nigdy się nie ziści.

Autor: Tomasz Potrzebowski, blog Z PASJI DO WINA

Serwis ambra.com.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”. więcej