12 września 2019

Wizyta w winnicy Dwór Sanna była dla mnie tym, czym dla wielu dzieci bywa dzień w Disneylandzie albo innym, ulubionym wesołym miasteczku. Stalowe kadzie i dębowe beczki z winem to jak najlepsze huśtawki i karuzele, jednym słowem ulubione „zabawki”. Od razu wywołują uśmiech na mojej twarzy i zawsze zapowiadają dobrze spędzony dzień.

Do Dworu Sanna pojechałem w zupełnie innym celu: na sesję zdjęciową dla Winiarni Zamojskiej, której jestem ambasadorem. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie chciał zajrzeć również za kulisy. Dzięki uprzejmości właścicieli, miałem szansę nie tylko z bliska przyjrzeć się winnicy, ale także spróbować niecodziennych trunków, nad którymi obecnie pracują.

Dwugodzinna degustacja cudownie urozmaiciła mój dzień na planie zdjęciowym. Degustacja specjalna, bo spontaniczna - prosto z tanków i beczek. Na dodatek degustacja win eksperymentalnych, które jeszcze w większości nie powstały, na które właściciele szukają pomysłu i koncepcji. Muszę przyznać, że było to niesamowite przeżycie!

Dużą radość sprawiło mi próbowanie dwóch win bazowych, z których w najbliższym czasie powstaną wina musujące. Pierwsze z nich bardzo owocowe, aromatyczne, które po drugiej fermentacji stylem powinno przypominać próbowane przeze mnie niedawno Sauvignon Blanc ze Słowenii. Drugie wino było bardziej stonowane, lekko kamienne i wręcz strzeliste. Doskonała baza pod mocno wytrawny trunek o drożdżowym charakterze. Oba świetnie kwasowe, co przy winach musujących jest kluczowe.

Następnie w moim kieliszku znalazło się wino białe, macerowane ze skórkami - popularnie zwane pomarańczowym. Kolor nie był jednak przesadnie intensywny, ze względu na ograniczony do minimum czas maceracji. Wino o świetnej, pełnej strukturze, z delikatnie zaznaczonymi taninami i subtelnymi nutami utlenienia. Mimo, iż nie jestem wielkim fanem takich trunków, to doceniam kunszt z jakim ta „pomarańcza” została wykonana. Doskonały balans pomiędzy czystą owocowością a orzechowymi aspektami utlenienia. Dzięki swemu nienachalnemu charakterowi powinno smakować nawet takim sceptykom win pomarańczowych jak ja.

Kolejny etap degustacji był jeszcze bardziej interesujący. Czekał mnie spacer między beczkami, stalowymi tankami i tworzenie własnego kupażu. Łączenie win, które wcześniej dojrzewały w dębowych beczkach, z winami o bardziej owocowej naturze oraz z tymi mniej aromatycznymi, ale mocno kwasowymi, to doskonała zabawa. Połączeniom w zasadzie nie ma końca, bo nawet delikatna korekta proporcji jednego z win, zmienia smak i strukturę finalnego kupażu.

Na koniec dwa słowa o czerwonym winie z Winnicy Sanna. Do tej pory byłem ostrożnie nastawiony do polskich czerwonych win. Poza kilkoma wyjątkami, nie próbowałem po prostu takiego, które by mi w pełni smakowało. Albo zielone, niedojrzałe taniny, albo źle zintegrowana beczka, całkowicie przysłaniająca owocowy charakter. O warzywnych nutach w aromacie i smaku nie będę nawet wspominał. Jednak Regent 2016 z Dworu Sanna to cudowne wino, które mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Dość lekkie, przyjemnie owocowe z wiśnią i czereśnia na froncie. Delikatne taniny nadają mu więcej zadziorności. Spróbujcie jeśli będziecie mieli taką możliwość - naprawdę warto!

Autor: Tomasz Potrzebowski, blog Z PASJI DO WINA

Serwis ambra.com.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”. więcej